środa, 12 lutego 2014

Znalazłam pracę. Już jej nienawidzę.


http://www.nickmom.com/more-lols/much-more-proper-ways-to-answer-telemarketer-phone-calls/?xid=pinterest-NM
Allelujah. Znalazłam pracę. Okazuje się jednak, że moje kompetencje są zbyt wysokie na pracę w sklepie 
a zbyt niskie na pracę w jakimkolwiek back officie. Zasilę więc szeregi telemarketerów, wciskających gówno, przez 8 godzin dziennie. Jutro i pojutrze czekają mnie dwa dni szkolenia ( oczywiście bezpłatnego) i jak się sprawdzę podczas pierwszej rozmowy w piątek, dostanę od poniedziałku pracę. Proponowane warunki: 
umowa zlecenie - 50 zł na dzień netto+ prowizja, jeśli wyrobię założony cel miesięczny. I tak jest nieźle. Inni dawali mniej. 
Myślę sobie czasem, że idąc na studia, zmarnowałam czas i pieniądze. Gdybym te 12 tysi, zainwestowała we własny biznes, dziś prawdopodobnie nie musiałabym lizać dupy, młodej pannie z krzywą kreską, tylko po to aby dostać robotę, której nawet nie chcę. Polska. 
Mogłam na przykład iść na studium policealne, nauczyć się fryzjerstwa, i dziś mieć pewny fach w ręku, 
bo jakby to powiedzieć, mam do tego smykałkę. Na włosach zarabiałam jeszcze będąc w gimnazjum.
Człowiek jednak był młody, najpierw owczym pędem wybrał liceum zamiast zawodówki, bo wstyd nie skończyć ogólniaka, a potem się cisnął na studia, bo ciekawe, bo lepsza praca, bo warto, a wielki chuj 
z tego wyszedł. Dziś wszyscy młodzi ludzie mają wykształcenie, ale tylko część z nich ma możliwość załapać się na ciekawy staż, lub praktykę, by robić to na co pracowali, pisząc ściągi na kolejne egzaminy. 
No i oto jestem, absolwentka Socjologii, z kilkuletnim doświadczeniem w sprzedaży i obsłudze klienta. Znająca jakiś tam język i jakiś tam pakiet Office, posiadająca ponadprzeciętne umiejętności interpersonalne, i super kreatywny umysł. Niebawem telemarketerka, z szufladą pełną świadectw pracy, przykrytych dyplomem. 
Wpadłam dziś  na fejsiuniu na taki obrazek:


Zbyt optymistyczny jak dla mnie, ale jednak dał iskierkę nadziei.
Amen.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz