wtorek, 11 lutego 2014

Młodzi gniewni w garniturach.



Podczas swojej dzisiejszej wyprawy, na pewną, nieciekawą rozmowę kwalifikacyjną, miałam okazję przechadzać się po jednym z biznesowych Katowickich biurowców. Pogoda była dziś słaba, Kato zabłocone i ohydne jak zwykle. Moje buty, spodnie, włosy, wszystko mokre i upokorzone. Czułam się jak czarna Buka w spodniach w kant i obcasach, których szczerze NIENAWIDZĘ. Jednak było coś, co odciągało moje myśli od bolączek dnia codziennego, a byli to młodzi gniewni w garniturach. 
W owym biurowcu, znajduje się kawiarnia, pewnej znanej sieci. Przechodząc obok, zmoknięta i czarna, mimowolnie wgapiałam się w tłum garniturów przesiadujących przy kawie, w asyście laptopów i telefonów marki, powiedzmy.. Blekbery. 
Idąc tak, i taplając się w błocie jednocześnie, zastanawiałam się jak Ci młodzi to robią. Część z nich to zapewne moi rówieśnicy, rekiny biznesu, w fioletowych krawatach i/lub pięknych szpilkach, których co prawda nigdy bym nie założyła, ale chciałabym aby było mnie na nie stać. ;
No więc, wracając do pytania.. jak oni to robią? Młodzi, gniewni, wychowywani w czasach Tupaca i Nirvany, jarający szlugi za winklem, pod blokiem, sączyli pewnie kiedyś tanie wino, planując swoją korpo-przyszłość? Czy może w odpowiednim wieku, dojrzeli wystarczająco aby wskoczyć w ten cały świat korpo kariery, z dress codem na czele. 
Czy są to ludzie, jak panny z mojego poprzedniego wpisu, którym się w życiu usrało? Czy są to ludzie, stworzeni na obraz swoich korpo-rodziców, dlatego tak łatwo odnajdują się w świecie robienia kariery?
 A może są to ludzie tacy jak ja, cale życie nie dopasowani, jak ten puzzel co go ktoś włożył nie do tgo pudełka, dlatego podczas układania do niczego nie pasuje, ale kiedy znajdziemy odpowiednie dla niego pudełko, wypełnia obraz swojego życia, wiedząc, że TO JEST TO. 

Więc, pytam się teraz: GDZIE JEST DO CHUJA MOJE PUDEŁKO? 


Bo póki co, próbowałam w Bankowości i nie siadło, z Socjologii chleba nie będzie. Pracowałam tylko w sprzedaży, której nienawidzę bardziej od butów na obcasie a nie jestem wystarczająco stylish aby zatrudniono mnie w butiku. Nie bardzo wiem do którego świata pasuję.
Może jestem Leną Dunham, z czasów zanim stworzyła Dziewczyny. Z tą różnicą, że nie mam talentu, wiec i z tej mąki chleb się nie uda.  Może jednak pasuję do krawaciarzy? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz