poniedziałek, 10 lutego 2014

Czytam blogi. Jak osiągnąć sukces?

           Kiedyś miałam dobrą pracę. Nie idealną, dobrą. Nie szczególnie płatną, ale na rachunki było. I było to nie dawno bo kilka miesięcy temu. Spierdoliłam. W duchu sentymentu opuściłam lepsze choć nie dobre, duże miasto na rzecz, małego, od dziecka mi znanego. Jak nic.. spierdoliłam. Jednak mimo tego jednego złego wyboru, nie potrafię pojąć dlaczego teraz, nie mogę znaleźć równie dobrej bo nie idealnej pracy. 

Czytam blogi. 

Widzę te piękne młode dziewczyny, moje rówieśniczki, robiące karierę. I wciąż się zastanawiam gdzie popełniłam błąd? Poszłam do pracy wcześnie, bo zaraz po liceum. Najpierw na kasę bo nigdzie indziej mnie nie chcieli, potem call center, potem bank, potem moja dobra ale nie idealna praca, która dodała mojemu CV plus pięćset do zajebistości. 
Nikt mi nie powie, że nie zapierdalałam wystarczająco, pracując po naście godzin aby zarobić na studia. 
Nie mogłam iść na staż, bo za mało płacili, nie wystarczyłoby nawet na czynsz i jedzenie, nie mówić już nawet o czesnym. 
I tak czytam te blogi, tych pięknych i młodych, zadowolonych z życia cipek, które każdy swój idealny dzień poświęcają na stworzenie posta o tym, jakie to życie jest zajebiste, wystarczy jedynie przejść przez program  8 kroków do ostatecznego, poukładania swojego dnia i znalezienia czasu na moczenie dupy w wannie.


Szkoda tylko, że żadna z tych Pań nie napisze jak wiele wsparcia miały podczas studiów, że  mogły mieszkać z rodzicami kształcić się w systemie dziennym, zamiast zapierdalać na rachunki. 
Że mogły się bujać po stażach, bo tatuś dał hajs na czesne. Potrafią za to dawać miliony pomysłów na to jak stworzyć sobie bezpieczną przystań, inspirujące miejsce pracy, zaplanować wakacje 2014 i wiele wiele innych. 
   
     
A ja bym chciała, żeby mi któraś pokazała, że bez jakiegokolwiek wsparcia, mieszkaniowego, finansowego, naukowego, wspięły się na ten swój wypolerowany szczyt własnych możliwości. Chcę przeczyta rady kogoś, kto nie tylko utrzymywał siebie, ale także rodzinę, i jego wynagrodzenie wcale nie należało do niego. Że utrzymując rodzinę, dały radę zrobić magistra i zostać specjalistą ds. życia. 
Nie wierzę ludziom posiadającym pieniądze. Oni nie pracują na swój sukces, oni mają środki aby go kupić, poświęcając mu po prostu trochę swojego czasu. 
Chcę prawdziwych ludzi, którzy zapierdalają. Dajcie mi prawdziwą inspirację. 
Amen. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz