Przez kilka lat, mieszkałam ponad 200 km od domu. Przez kilka lat, tęskniłam za przyjaciółmi, których tutaj zostawiłam. Przez kilka lat, żyłam jak socjopata, nie zawiązawszy żadnej trwalszej relacji, którą mogłabym nazwać przyjaźnią. Po powrocie, zauważyłam jak wiele się zmieniło, moi przyjaciele nie-socjopaci, związali nowe przyjaźnie, bliskie znajomości, ułożyli sobie życie. Przez kilka miesięcy, żyłam tutaj mając do nich żal, że na mnie nie czekali.
Od kilku tygodni, jest u nas bardzo krucho z kasą. Od kilku tygodni jemy bardzo, bardzo skromnie, chudnąć w oczach i powoli żegnając się jakąkolwiek odpornością organizmu.
Wszyscy razem schudliśmy od chuja.
Wczoraj zapomniani przyjaciele, wpadli do mnie niczym wolontariusze Caritasu, z kilkoma reklamówkami jedzenia. Bardzo, bardzo ciężko było mi opanować łzy.
Nie jest to miłe, kiedy ktoś uważa Cię za tak biedną osobę, że kupuje Ci jedzenie, jednak jest bardzo miłe kiedy komuś zależy na tyle, że ma w dupie, to że poczujesz się jak żebrak, i zapewni Ci kilka lepszych posiłków. Dziwne uczucie, połączenie wdzięczności i wstydu. Mam nadzieję, że szybko uda mi się odwdzięczyć.
Pokój ludziom dobrej woli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz